Skontaktuj się z nami

kontakt@centrumpsychologiizwierzat.pl

Tel. +48 797 375 191 

Nasi partnerzy

Oferta

 Sklep  

© Jacek Piech

Twój pies boi się huku? Reaguje nadmierną szczekliwością na każdy usłyszany hałas? Szczeka podczas jazdy samochodem, na biegające dzieci, inne psy i koty?  Może załatwia swoje potrzeby fizjologiczne w domu, a wizyta u lekarza weterynarii jest dla niego nie lada wyzwaniem?

Dlaczego tak się dzieje? Jakie jest podłoże takich zachowań?

Przyczyn takich zachowań może być wiele, ja jednak w tym artykule, chciałabym poświęcić uwagę jednej z nich, a mianowicie braku prawidłowej socjalizacji i habituacji.

Socjalizacja - co to takiego?

Jednym zdaniem – to proces, podczas którego szczenię uczy się prawidłowego funkcjonowania w środowisku, w którym żyje. Socjalizacja to inaczej proces przystosowania jednostki do życia w danym środowisku (w tym przypadku do życia w ludzkiej rodzinie). 

Socjalizacją możemy rownież nazwać całokształt relacji pomiędzy psem a człowiekiem. Zwierzę poprzez doświadczenie, nabywa różnego rodzaju kompetencji i uczy się wzorców zachowań, które będą przez ludzi akceptowane. 

Czym jest habituacja?

Polega na uczeniu się ignorowania nieistotnych bodźców płynących z otoczenia.

Inaczej to proces, w którym dochodzi do  „uodpornienia na stres”. To najprostszy rodzaj uczenia się, definiowany jako stopniowe słabnięcie reakcji na bodziec, który okazuje się nie mieć konsekwencji. Dobrym tego przykładem, mogą być przejeżdżające obok psa tramwaje, które początkowo budziły w maluchu lęk. Z czasem,  dzięki  częstemu wystawieniu psa na działanie stresogennego bodźca (codzienne mijanie przejeżdżających podczas spaceru, tramwajów), zwierzę doświadczyło, że odgłosy mijanego samochodu, nie mają dla niego żadnych konsekwencji – nie są w żaden sposób negatywne. Takie doświadczenie nauczyło psa ignorować taką sytuację.   

Po co psom właściwa socjalizacja i habituacja?

Szereg doświadczeń (w tym pozytywnych), powodują zwiększone wydzielanie neurotrofin odpowiedzialnych za rozwój neuronów i synaps, a więc za rozwój układu nerwowego.  Bogate doświadczenia to  grubsza kora mózgowa, bardziej rozrośnięte „drzewko dendryczne” oraz prawidłowo  działające mechanizmy pobudzenia i hamowania (tak potrzebne do zachowywania równowagi emocjonalnej).

Niestety jako behawiorysta, spotykam się nagminnie z tym, iż opiekunowie małych ras w niewystarczający sposób, eksponują swoje małe pieski na wpływy i wyzwania otoczenia w krytycznym okresie ich rozwoju, to jest pomiędzy 3 a 18 tygodniem życia  (właściciele szczeniąt do osiemnastu tygodni życia zwierzęcia, wciąż mają szansę na wyrównanie braków powstałych we wczesnym środowisku).

Ciągle zbyt dużo właścicieli, stara się chronić swojego pieska przed każdym nowym doświadczeniem, nie chcąc pozwolić, by stała mu się krzywda. I tak, kiedy na horyzoncie pojawia się obcy pies, maluch od razu wędruje na ręce opiekuna. Aby wejść do samochodu, opiekun nawet nie pomyśli, by nauczyć psa tej umiejętności, tylko z automatu, wnosi go do auta na rękach. Nie wspomnę już o tym, jak rzadko dochodzi do poddania takiego psa procesowi szkolenia z zakresu podstawowego posłuszeństwa.  

Porównajmy tą sytuację do dziecka, któremu nie pozwalamy na popełnianie własnych błędów. Nie puszczamy ich do szkoły ze względu na czyhające tam niebezpieczeństwa, nie wysyłamy na kolonie (przecież mogłoby utonąć podczas wakacji nad morzem), nie pozwalamy na kontakty z rówieśnikami, gdyż mogłoby przebywając wśród nich, nauczyć się przeklinać i korzystać z różnego rodzaju używek). Jakie byłyby tego konsekwencje?

Możesz być pewny, że tak „wychowywane” dzieci, w późniejszym życiu byłyby mocno zaburzone. Osoby takie potrzebowałyby stałego upewniania i wsparcia ze strony innych, ponieważ nie nauczyły się radzić sobie z otaczającym ich światem, w sposób samodzielny.

O ile rozumiemy, że nasze dzieci potrzebują do prawidłowego rozwoju, szereg doświadczeń, pozytywnej stymulacji, nauki i procesu budowania pewności siebie, to zastanawiające jest, że w odniesieniu do naszego psa, zupełnie te kwestie ignorujemy. A przecież szczenięta, tak jak dzieci, muszą zetknąć się z problemami i stymulującym otoczeniem, bo tylko to sprawi, że rozwiną w sobie mechanizmy, potrzebne do radzenia sobie z wielorakimi wyzwaniami.

Jako behawioryście, dane jest mi konsultować nawet roczne (o zgrozo) zwierzęta (najczęściej są to psy ras małych), które nigdy nie wychodziły poza swoje podwórko, nie wchodziły w interakcję z obcymi psami (skąd u licha mają takie zwierzęta nauczyć się zachowania wobec innych gatunków, skoro nigdy w życiu ich nie widziały)? Nie wspomnę już o tym, jak wiele z nich, reaguje nerwowo na codzienne sytuacje, które dzięki prawidłowej socjalizacji i habituacji, byłyby zupełnie przez nie ignorowane.  

Czy opiekun dorosłego psa, którego zaniedbano pod katem właściwej socjalizacji i habituacji w okresie szczenięcym, ma szanse na wyrównanie powstałych deficytów?

Obawiam się że w wielu przypadkach już nie. Ponieważ w czasie socjalizacji nieużywane połączenia neuronalne ulegają naturalnemu procesu zamierania (apoptozie), u psa, który żył w bardzo ubogim w doświadczenia środowisku, układ adaptacyjny będzie również nieprawidłowo wykształcony (pies nie będzie potrafił przystosować się do nowych sytuacji).

Jeśli szczenię w początkowej fazie rozwoju, zostanie pozbawione możliwości rozwoju emocjonalnego, może ono później prezentować wysoce reaktywne zachowania i bardzo źle radzić sobie z otaczającym go środowiskiem i nowymi sytuacjami.

Dlatego opiekunie małej rasy, pamiętaj że Twój Yorkshire Terrier to wciąż ten sam gatunek co Owczarek Niemiecki. Oba zwierzęta, mimo różniących ich gabarytów, powinny zostać poddane prawidłowej socjalizacji i habituacji w wieku szczenięcym.  Wiedz, że to podstawa do zrównoważonego  funkcjonowania każdego psa w ludzkiej rodzinie.

 

Dlaczego socjalizacja i habituacja psa jest tak istotna? 

11 marca 2021