Skontaktuj się z nami

kontakt@centrumpsychologiizwierzat.pl

Tel. +48 797 375 191 

Nasi partnerzy

Oferta

 Sklep  

© Jacek Piech

W internecie, książkach, czasopismach, znajdziemy mnóstwo porad dotyczących wprowadzenia drugiego czy kolejnego kota do domu. Zasadniczo w chwili obecnej można już zaobserwować pewną spójność, jeśli chodzi o zalecenia. Będą to:

  • izolacja,
  • wymiana zapachów i tworzenie zapachu grupy,
  • kontrolowane interakcje,
  • zamiana pomieszczeń,
  • wykorzystanie feromonów i suplementów diety, 
  • zabawa i jedzenie jako pozytywne wzmocnienie obecności drugiego kota. 

 

Te elementy się powtarzają. W zasadzie to dobrze, ponieważ są sensowne i w wielu przypadkach się sprawdzają. Ale…. no właśnie. Po pierwsze, trzeba wziąć pod uwagę to, że każdy przypadek „dokocenia” jest inny. Odbywa się w innym środowisku, biorą w nim udział zwierzęta różniące się wiekiem, stanem zdrowia, temperamentem, poziomem kompetencji społecznych, doświadczeniami, czyli wyuczonymi reakcjami na różnorodne bodźce pojawiające się w środowisku. Różna jest też świadomość i konstrukcja psychiczna opiekunów.

Tak więc to, co powinniśmy zrobić, to podejść do tematu indywidualnie i zminimalizować ryzyko, że się nie uda.

Zacznijmy od zadania sobie pytania - czy "dokocenie" jest dobrym pomysłem? 

Jeśli kot jest starszym jedynakiem, zabranym wcześnie od matki i wychowanym przez ludzi, to prawdopodobieństwo, że zaakceptuje drugiego dorosłego kota i ich relacje będą dobre nie jest duże.  Tu  zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest to, że zaakceptuje małego kociaka, który z jego perspektywy może stanowić mniejsze zagrożenie i budzić bardziej ciekawość niż strach i agresję.

Zawsze należy pamiętać, że proces "dokocenia" jest stresujący dla obu stron - rezydenta i nowo przybyłego kota. Stres udzieli się również innym zwierzętom, żyjącym z kotami pod wspólnym dachem. Dlatego planując adopcję kolejnego kota trzeba pamiętać, że im większe zagęszczenie zwierząt w zamkniętej przestrzeni tym większe prawdopodobieństwo konfliktów i problemów. W związku z tym warto przeanalizować, czy w przestrzeni, którą dysponujemy, jesteśmy w stanie zapewnić wszystkim kotom zasoby, których potrzebują i dostęp do nich bez potrzeby wchodzenia w interakcje z innymi kotami? Czy będzie wystarczająca ilość miejsc w których koty będą mogły się odizolować i odpocząć? Czy dysponujemy wystarczającą ilością czasu, aby skanalizować kocią energię i zaspokoić potrzeby związane z kontaktem socjalnym z opiekunem? W końcu, czy mamy plan "be", jeśli się nie powiedzie ?

Przyjrzyjmy się szerzej samym zaleceniom.

Izolacja - jak najbardziej trzeba jednak pamiętać, aby nowoprzybyłe zwierzę izolować w miejscu, które nie jest bardzo ważne dla rezydenta. Warto też ograniczyć dostęp do niego jeszcze przed wprowadzeniem nowego kota. Oczywiście przybyszowi zapewniamy wszelkie niezbędne akcesoria, starając się, by były takie same lub podobne do tych z poprzedniego domu. Nie warto planować jak długo potrwa izolacja - może to trwać kilka godzin, a może też i kilka tygodni. Musimy dać zwierzętom tyle czasu, ile potrzebują. Dobrą praktyką między izolacją a jej brakiem jest bariera, umożliwiająca jednocześnie obserwację i zbieranie zapachów, ale uniemożliwiająca bezpośredni atak np. metalowa siatka lub bramka.  Wymiana pomieszczeń w mojej opinii, nie jest do końca dobrym pomysłem.  Przybysz powinien czuć się bezpiecznie w nowym obcym środowisku. Jego pomieszczenie to jego azyl i małe terytorium. Podobnie rezydent - powinien mieć poczucie bezpieczeństwa. Jeśli tylko jest możliwość wydzielenia dwóch stref komfortu i jednej wspólnej, w której koty mogą przebywać na zmianę, to warto to zrobić. Rezydent może mieć do niej dostęp w większym zakresie a nowemu kociakowi proponujemy zapoznanie się ze wspólną przestrzenią uchylając barierę np. w czasie, gdy pierwszy kot odpoczywa na swoim terytorium.

Wymiana zapachów i tworzenie zapachu grupy - tak, tylko znów inicjatywa ocierania się i „oddawania” zapachu może być prowokowana, ale dobrowolna, podobnie jak pozwolenie na naniesienie zapachu drugiego kota. Zawsze uważnie patrzymy na reakcję zwierząt i nic na siłę.

Kontrolowane interakcje.  Ich czas dostosowujemy do możliwości zwierząt - lepsze jest krótsze wystawienie na wzajemny widok i pozytywne wzmocnienie niż dopuszczenie do eskalacji niepokoju czy frustracji i agresji. Można organizować kotom zabawę po obu stronach przeźroczystej bariery, lub karmienie smaczkami, trzeba tylko pamiętać, że odległość musi być na tyle duża, by nie powodowała niepokoju u żadnego ze zwierząt. Jeśli już nie ma bariery, nasza ingerencja we wzajemne relacje kotów powinna mieć na celu głównie zapobieganie wzajemnym konfliktom. 

Zabawa i jedzenie jako pozytywne wzmocnienie obecności drugiego kota.  Karmimy kociaki osobno w odległości, która nie budzi emocji. Bawimy się na dwie ręce lub naprzemiennie. Zabawka pośrodku zwłaszcza skacząca po kociej głowie to nie najlepszy pomysł. W okresie socjalizacji warto zadbać o to, by koty były najedzone gdyż uczucie głodu powoduje frustrację.  By zabawa była satysfakcjonująca, a nie pobudzająca, zrezygnujmy z długich sesji i zabawy laserem. Zalecam krótkie sesje podczas których, kociak zajmuje się wyszukiwaniem porozkładanego jedzenia w różnych miejscach. Również inne formy karmienia interaktywnego fajnie kanalizują energię i poprawiają ogólny nastrój kota.

Wykorzystanie feromonów i suplementów diety. Feromony z pewnością nie zaszkodzą, ale już obroże o wątpliwym składzie i często irytującym zapachu, mogą. Wybierając feromony czy suplementy diety, warto się dokładnie zapoznać z ich składem. Suplementy mają za zadanie pomóc zwierzętom poradzić sobie ze stresem. Te zawierające tryptofan, podnoszą nastrój poprzez potencjalne zwiększenie poziomu serotoniny, te zaś, które zawierają alfa-kazozepinę, działają przeciwlękowo.  Jest też na rynku wiele preparatów złożonych, zawierających kilka substancji. Warto skorzystać z porady lekarza weterynarii lub behawiorysty, które będą lepsze w przypadku konkretnych zwierząt.

Zawsze należy mieć plan "be".  Może tak być, że proces "dokocenia" okaże się kompletnym fiaskiem, dlatego, trzeba mieć w zanadrzu także inne rozwiązania.

Zmuszanie zwierząt, które się nie akceptują do życia na ograniczonej przestrzeni i w ciągłym stresie, nie jest dobre ani dla nich, ani dla ich opiekunów. Jeśli sytuacja mimo naszych wysiłków nie ulega poprawie a wręcz przeciwnie, pogarsza się,  to z czasem, znalezienie innego domu jednemu z kotów jest najlepszym rozwiązaniem.

Beata Węsierska - Wesoła

fot. Martyna Zgłobisz

Co z tym dokoceniem?

26 sierpnia 2021